niedziela, 1 grudnia 2013

zmiany...

Tak dawno tutaj nie zaglądałam...
Mówią, że siedząc w domu z dziećmi odpoczywasz - mało realne. Pisząc ostatni post tutaj byłam jeszcze w ciąży. A teraz moja najmłodsza pociecha 25.listopada skończyła 6 miesięcy. Kiedy to zleciało. To pół roku z moimi dziećmi to jazda na karuzeli bez trzymanki. Ale może zacznę od początku...
25maja o 4.05 przyszedł na świat Nasz syn Krzysztof. Jak to mówią synuś mamusi hah (nawet nie wiedzą ile w tym prawdy) To Nasze wspólne 6 miesięcy to czas miłości ale zarazem troski, cierpień i obawy o zdrowie słodziaka.  
Ciąża przebiegała idealnie - kontrole, badania, usg wszystko prawidłowo. I nagle po 4 miesiącach syn zaczął ulewać pokarmem. Ktoś, by napisał przewrażliwiona matka, bo poleciałam z tym do pediatry. Na kontrolę mieliśmy się zgłosić za tydzień - nie dotrwaliśmy. Syn zwymiotował brązową wydzieliną (karmiony był tylko piersią) - w te pędy pojechaliśmy na izbę przyjęć do szpitala dziecięcego. Szkoda moich palców na opisywanie podejścia do Nas sporej części personelu - przez pierwsze kilka dni dość często miałam słowne utarczki z lekarzami i pielęgniarkami (ani razu nie usłyszałam słowa przepraszam - obym nigdy nie musiała mieć z nimi do czynienia). Po dokładnych badaniach niestety okazało się, że syn ma ureterocele w pęcherzu moczowym, poszerzony układ kielichowo-miedniczkowy i niestety nerka, która była czynna tylko w 3% :(
Obecnie moje dziecko jest już po operacji - jest pod kontrolą genialnego urologa dr Dariusza Olejniczaka.
Niesamowicie szybko doszedł do siebie z czego się bardo cieszę.

Zajrzałam na bloga forumowej znajomej. Nawet nie przypuszczacie jak się ucieszyłam, gdy przeczytałam, że jest w ciąży i nosi pod sercem dziewczynkę. Los jej nie oszczędzał. Ma trójkę cudnych dzieciaczków. Dwoje ziemskich i jednego Aniołka. Mocno zaciskam kciuki za Nią, by spokojnie donosiła ciążę ,a Maleńka urodziła się zdrowiutka. I Was Kochani proszę o kciuki dla Nich :)

W wolnej chwili muszę nadrobić zdjęciowo z moimi "dziełami" - ostatni aniołek już jest u małej Alci. Niech czuwa nad małą księżniczką.

A teraz najwyższa pora iść spać.
Dobranoc

poniedziałek, 11 lutego 2013

Rodzeństwo

Dzisiejszy dialog z Martą rozłożył mnie na łopatki.

-Martusiu,a chciałabyś jeszcze jedną siostrzyczkę albo braciszka?
- Tak siostrzyczkę
-A jak będzie braciszek?
- To też może być.
Po chwili namysłu Marta do mnie:
 - Tylko muszę sobie urodzić siostrzyczkę.
- A gdzie ta siostrzyczka się chowa?
- Braciszek chowa się w nóżce, a siostrzyczka pod paszką...

Tok rozumowania 4-latki zdecydowanie mnie przerósł.

niedziela, 10 lutego 2013

Niedzielny blues

    Niedziela jak każda inna - mąż do pracy, a my same w domu.
I od rana mamo ,a ja nie chcę się pierwsza ubierać. Inga nie zdejmuj sobie sama pieluchy. Marta załóż buty. Inga siadaj i zjedz kanapkę. I co chwilę Marta to, a Inga tamto... Miałam serdecznie dość!!!
    Naiwnie liczyłam, że po śniadaniu młode oddalą się do swojego pokoju robić armagedon, a ja będę miała chwilkę dla siebie. Nic bardziej mylnego... Kolejna porcja marudzenia już była w natarciu.
I jak starsza panna już 2 lata nie chodzi spać w ciągu dnia, tak obydwie położyłam na popołudniową drzemkę.  (Sama też przytuliłam na godzinkę głowę do poduszki).
Oj tego Nam było trzeba :)
Dziewczynki wypoczęte - marud zaniknął (odpukać, by nie wrócił). Razem zrobiłyśmy ciasto na  placuszki kurczakowo-serowe:

2 łyżki majonezu
2 całe jajka
3 łyżki mąki ziemniaczanej
3 łyżki mąki pszennej
15 dkg sera żółtego ( starty na tarce o dużych oczkach)
można dodać zieloną pietruszkę, sól, pieprz, przyprawy
wszystko to połączyć mieszając.
Do tej masy dodać 2 filety z kurczaka pokrojone w kostkę. Całość wymieszać i na rozgrzany tłuszcz łyżką nakładamy placki i smażymy.

A zaraz machnę do placuszków sałatkę z fetą:

1 opakowanie fety
2 średnie pomidory
1 średni ogórek zielony
opakowanie oliwek zielonych nadziewanych czerwoną papryką.
bazylia
lubczyk
 Wszystko pokroić w kostkę. Dodać do smaku bazylię i lubczyk. Po zrobieniu zawsze odstawiam na trochę do lodówki, by sok z oliwek,pomidora i ogórka lekko puścił i się zmieszał.

Później postaram się wstawić zdjęcia obrazka, który teraz wyszywam...

sobota, 9 lutego 2013

Haft krzyżykowy

      Haft krzyżykowy – rodzaj haftu, w którym na materiale w formie siatki o jednakowej na całej powierzchni gęstości oczek (kanwie) wykonuje się tzw. "krzyżyki". Są to podstawowe elementy haftu krzyżykowego. Powstają one przez przeplecenie kolorowej nici przez oczko kanwy, a następnie zrobienie tego samego w taki sposób, aby kolejna część nitki pokryła poprzednią, przecinając ją pod kątem prostym (krzyżyk).
(informacje zaczerpnięte z Wikipedii)

      Moja przygoda z krzyżykami zaczęła się już w szkole podstawowej. 
Cioteczka namiętnie tworzyła różne obrazy za pomocą igły i muliny. Też tak chciałam.
Ale żeby nie było lekko i przyjemnie spróbujcie nauczyć takowych robótek osobę leworęczną .
Po niewielkich modyfikacjach udało się,a to moje pierwsze dzieło:
                                                                                        To te biedronki...

                                                    


  Pamiątka na chrzciny czeka na wyszycie daty i imienia dziecka.