Niedziela jak każda inna - mąż do pracy, a my same w domu.
I od rana mamo ,a ja nie chcę się pierwsza ubierać. Inga nie zdejmuj sobie sama pieluchy. Marta załóż buty. Inga siadaj i zjedz kanapkę. I co chwilę Marta to, a Inga tamto... Miałam serdecznie dość!!!
Naiwnie liczyłam, że po śniadaniu młode oddalą się do swojego pokoju robić armagedon, a ja będę miała chwilkę dla siebie. Nic bardziej mylnego... Kolejna porcja marudzenia już była w natarciu.
I jak starsza panna już 2 lata nie chodzi spać w ciągu dnia, tak obydwie położyłam na popołudniową drzemkę. (Sama też przytuliłam na godzinkę głowę do poduszki).
Oj tego Nam było trzeba :)
Dziewczynki wypoczęte - marud zaniknął (odpukać, by nie wrócił). Razem zrobiłyśmy ciasto na placuszki kurczakowo-serowe:
2 łyżki majonezu
2 całe jajka
3 łyżki mąki ziemniaczanej
3 łyżki mąki pszennej
15 dkg sera żółtego ( starty na tarce o dużych oczkach)
można dodać zieloną pietruszkę, sól, pieprz, przyprawy
wszystko to połączyć mieszając.
Do tej masy dodać 2 filety z kurczaka pokrojone w kostkę. Całość
wymieszać i na rozgrzany tłuszcz łyżką nakładamy placki i smażymy.
A zaraz machnę do placuszków sałatkę z fetą:
1 opakowanie fety
2 średnie pomidory
1 średni ogórek zielony
opakowanie oliwek zielonych nadziewanych czerwoną papryką.
bazylia
lubczyk
Wszystko pokroić w kostkę. Dodać do smaku bazylię i lubczyk. Po zrobieniu zawsze odstawiam na trochę do lodówki, by sok z oliwek,pomidora i ogórka lekko puścił i się zmieszał.
Później postaram się wstawić zdjęcia obrazka, który teraz wyszywam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz